czerwiec, 2008Archive

cze 29

Osoby, które pozorują poszukiwanie pracy i pozostają w rejestrach pośredniaków tylko po to, żeby zachować ubezpieczenie zdrowotne, zaczną mieć problemy, donosi “Rzeczpospolita”.

“Reczpospolita” pisze, że nieuzasadniona odmowa podjęcia pracy będzie oznaczać dużo poważniejsze sankcje niż teraz. Projekt ministerstwa przewiduje, że odrzucanie kolejnych ofert pracy czy form pomocy wydłuży okres pozbawienia statusu bezrobotnego. Po pierwszej odmowie bezrobotny straci swój status na 120 dni, po drugiej na 180 dni. Trzecia i każda kolejna odmowa współpracy z urzędem ma pozbawiać statusu bezrobotnego na 270 dni. Obecnie każda nieuzasadniona odmowa podjęcia pracy pozbawia statusu tylko na 90 dni.

Bardziej restrykcyjne będą też zasady dotyczące wykreślenia z listy bezrobotnych. Urząd wykreśli bezrobotnego, gdy osoba po skierowaniu nie podejmie szkolenia, przygotowania zawodowego dorosłych, stażu lub innej formy pomocy określonej w ustawie. Identycznie ma być potraktowany bezrobotny, który będzie niezdolny do pracy wskutek choroby lub przebywania w zamkniętym ośrodku odwykowym nieprzerwanie przez 90 dni.

Jak pisze “Rz” ministerstwo chce też, by w ciągu roku tylko przez dziesięć dni bezrobotny mógł być niedostępny dla urzędów pracy. Obecnie limit wynosi 30 dni i klient urzędu może np. z powodu wyjazdu zagranicznego na 14 dni zgłosić brak gotowości, a po zakończeniu jednego okresu zgłosić kolejny. Takie działanie uniemożliwia aktywizację, np. utrudnia przedstawienie oferty zatrudnienia.

Bezrobotni nie będą już mogli zwodzić urzędów pracy zaświadczeniami o niezdolności do pracy. Oczywiście dalej za czas choroby otrzymają zasiłek, jednak stan ich zdrowia będzie musiał być potwierdzony na druku ZUS/ZLA.

oferty pracy w Szwecji

cze 29

Stoczniowcy wyruszyli do Warszawy. Trzystu pięćdziesięciu związkowców ze Stoczni Gdańsk będzie manifestować w obronie swojego zakładu. Będą domagać się wyjaśnienia sprawy wysokości pomocy publicznej, jaką stocznia otrzymała po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Obecnie wymieniana jest kwota kilka razy wyższa niż ta, o której mówiono przed prywatyzacją stoczni. Komisja Europejska grozi, że jeśli stocznie w Gdyni i Szczecinie nie zostaną szybko sprywatyzowane, zażąda zwrotu 750-ciu milionów złotych.

Poza tym, stoczniowcy będą protestować przeciwko pomysłowi stworzenia ze stoczni w Gdyni i Gdańsku jednej spółki. Właściciel gdańskiego zakładu, spółka ISD Polska, miałaby to zrobić w zamian za zwolnenie z konieczności zwrotu pomocy publicznej – wtedy gdańskie pochylnie zostałyby zamknięte. Jak powiedział wiceprzewodniczący stoczniowej “Solidarności” – Karol Guzikiewicz, zamknięcie pochylni spowodowałoby, że w Gdańsku produkowano by tylko elementy statków, a to oznacza zwolnienie – także w Gdyni – około dwóch tysięcy ludzi.

lokaty porównanie

cze 28

Wydajnośc pracowników poprawia przerwa, w której pracownik gra on-line lub kontaktuje się ze znajomymi za pośrednictwem sieci, wynika z badania opublikowanego w TopCap Break Report 2008.

Z badania wynika, że taka dziesięciominutowa odskocznia zmniejsza stres i pozwala po chwili relaksu powrócić do wykonywanych zadań z podwojoną jasnością umysłu. Autorzy raportu podają nawet, że przez odcinanie pracownikom dostępu do Internetu gospodarka w Wielkiej Brytanii, w ciągu ostatniego roku, poniosła straty wysokości 4 mld GBP.

W pracy najlepiej odstresować się przeznaczając 10 minut dziennie na np. gry komputerowe, maile, zakupy on-line, załatwianie prywatnych spraw. Kłopot pojawia się jednak w sytuacji, gdy pracownik po 10 minutach nie jest w stanie oderwac się od relaksu (aż 60 proc. amerykańskich pracowników przyznaje się do marnowania nawet do 1,5 godziny czasu w pracy na przeglądanie Internetu, podaje Reuters)

A jak ten problem wygląda w Polsce? Z najnowszych badań przeprowadzonych przez firmę Gemius wynika, że 93 proc. osób, które mają dostęp do Internetu w pracy, przyznaje się do cyberslackingu.

50 proc. ankietowanych uważa, że załatwianie prywatnych spraw w czasie pracy to coś, co robi każdy kto ma taką możliwość. Jedynie 31 proc. uważa, że jest to nieuczciwe, 24 proc. sądzi, że jest to niewłaściwe, a tylko 20 proc. twierdzi, że obniża to jakość ich pracy.

oferty pracy w Norwegii

cze 26

Procentowe zwiększenie wynagrodzenia nauczycieli stażystów, czyli zaczynających pracę w zawodzie, oraz jednoczesne zmniejszenie procentowe wynagrodzenia nauczycieli na wyższych etapach awansu zawodowego – taką propozycję przedstawiła we wtorek związkowcom strona rządowa.

W spotkaniu ze związkowcami z największych związków działających w oświacie uczestniczyli z ramienia rządu: minister edukacji Katarzyna Hall, wiceminister edukacji Krystyna Szumilas, wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak oraz sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Michał Boni.

W ustawie Karta Nauczyciela określone jest średnie wynagrodzenie nauczycieli stażystów, które procentowo odnosi się do średniego wynagrodzenia w sferze budżetowej; średnie wynagrodzenia nauczycieli na wyższych stopniach awansu zawodowego są określone procentowo w oparciu o wynagrodzenie stażystów. Oznacza to, że podniesienie wynagrodzenia stażysty automatycznie powoduje podniesienie wynagrodzenia nauczycieli kontraktowych mianowanych i dyplomowanych.

Jak powiedzieli PAP związkowcy po spotkaniu, rząd proponuje zmianę dotychczasowego systemu jeśli chodzi o stosunek procentowy pomiędzy grupami nauczycieli na różnych stopniach awansu.

Związkowcy nie kryli rozczarowania także odpowiedzią rządu na postawione przez nich w ubiegłym tygodniu pytania dotyczące emerytur. Związkowcy chcieli zachowania dotychczasowych uprawnień emerytalnych dla nauczycieli, ewentualnie objęcia ich emeryturami pomostowymi. Strona rządowa podtrzymała swoje stanowisko, zgodnie z którym, oba te warianty są niemożliwe.

ranking oprocentowania lokat

cze 26

6 milionów złotych – tyle w ubiegłym roku zarobił szef ComArchu Janusz Filipiak. To rekordowa stawka. Szef firmy informatycznej i dwaj bankowcy to trójka liderów giełdowej listy płac, którą opublikowała “Rzeczpospolita”.

“Rzeczpospolita” pisze, że Janusz Filipiak zainkasował w 2007 r. ponad 6 mln zł – o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej, gdy również znalazł się na czele rankingu.

Drugi na liście były prezes BRE Banku Sławomir Lachowski zyskał w ubiegłym roku 5,2 mln zł. Na trzeciej pozycji, z niewiele mniejszymi zarobkami, znalazł się Józef Wancer, prezes Banku BPH.

Z przeanalizowanych przez gazetę ponad 100 raportów rocznych dużych giełdowych spółek wynika, że przeciętne wynagrodzenie prezesa wzrosło w ubiegłym roku o jedną piątą w porównaniu z rokiem 2006. Ale w tym samym czasie zyski kierowanych przez nich firm rosły jeszcze szybciej. W rezultacie wynagrodzenia prezesów, które przed rokiem stanowiły 2,5 proc. zysków ich spółek, teraz mają niespełna dwuprocentowy udział.

Według obliczeń “Rz” przeciętne wynagrodzenie prezesa dużej giełdowej spółki wyniosło w ubiegłym roku 740 tys. zł, czyli 15 razy więcej niż zarobki pracownika. W przypadku rekordzistów ta różnica była ponad 120-krotna.

oferty pracy w Holandii

cze 25

Powołanie trzech zespołów roboczych i kolejne rozmowy, najbliższe już w przyszłym tygodniu – to ustalenia pierwszego spotkania negocjacyjnego przedstawicieli rządu i oświatowych związków zawodowych, jakie odbyło się w piątek w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Przedstawiciele ministerstw: edukacji, pracy i finansów oraz sekretarz stanu w kancelarii premiera Michał Boni spotkali się w piątek z przedstawicielami największych związków zawodowych w oświacie. Do rozmów doszło z inicjatywy Boniego.

Ministerstwo Edukacji Narodowej na spotkaniu reprezentowały minister Katarzyna Hall i wiceminister Krystyna Szumilas, a Ministerstwo Pracy – minister Jolanta Fedak i wiceminister Agnieszka Chłoń-Domińczak. Z Ministerstwa Finansów obecna była wiceminister Elżbieta Suchocka-Roguska.

Podczas spotkania rozmawiano m.in. na temat rozwiązań emerytalnych dla nauczycieli oraz podwyżek wynagrodzeń w roku przyszłym i latach następnych.

To spotkanie z założenia było poświęcone temu, by strony przedstawiły swoje priorytety i żebyśmy ustalili dalszy tryb pracy. Mamy wyznaczone trzy terminy spotkań. Pierwszy będzie dotyczył definicji pracy o charakterze szczególnym, gdyż toczy się spór dotyczący emerytur pomostowych i przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Chcemy wspólnie zająć się tym, co jest kluczowe dla rozstrzygnięcia tych różnic – powiedział po spotkaniu Boni.

Będziemy dyskutowali na temat wzrostu wynagrodzeń, przy założeniach jakie przedstawiła strona rządowa – zależy nam szczególnie na tym, by nauczyciele startujący w zawodzie mieli ten wzrost wynagrodzeń większy i szybszy. Co nie oznacza, że inne grupy i osoby o większym stażu nauczycielskim nie będą miały wzrostu wynagrodzeń, ale chcemy się skupić szczególnie na tych młodych – zaznaczył.

Będziemy też rozmawiać o tym, czy przy reformie edukacji są potrzebne zmiany w Karcie Nauczyciela i jakie. Te tematy poruszyli przedstawiciele związków zawodowych; uważamy, że na każdy z nich powinniśmy dyskutować i rozmawiać – dodał Boni.

Podkreślił, że po raz pierwszy tego typu rozmowy na temat wynagrodzeń nauczycieli w 2009 r. prowadzone są ze związkami tak wcześnie, już na wstępnym etapie prac nad przyszłorocznym budżetem. Jesteśmy też gotowi do rozmawiania na temat perspektywy wzrostu wynagrodzeń w dłuższym czasie, czego do tej pory żaden rząd w Polsce w ciągu ostatnich 18-20 lat nie robił – powiedział.

Rozmowę ze związkowcami ocenił jako bardzo rzeczową. Wszystkie strony mają dobrą wolę. Dajemy sobie też dostatecznie dużo czasu – nie w sytuacji, gdy budżet jest zamknięty, lecz jeszcze otwarty – tak by znaleźć kompromisowe rozwiązanie dające satysfakcję pracownikom, z drugiej strony mieszczące się w realiach ekonomicznych. Wydaje się, że z pełną odpowiedzialnością wszystkie strony taki dialog rozpoczęły – uważa Boni.

Również przedstawiciele oświatowych związków zawodowych są zadowoleni z piątkowego spotkania. Mam nadzieję, że strona rządowa jest skłonna do zrozumienia intencji partnera społecznego i uwarunkowań, które towarzyszą protestowi związków zawodowych skupiających nauczycieli. Protest zrodził się z głębokich i uzasadnionych powodów. Mam nadzieję, że negocjacje rozpoczęto nie po to, by umiejętnie zarządzać kryzysem, lecz by rzeczywiście rozwiązać problemy, które doprowadziły do strajku – powiedział prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

ZNP, który we wtorek przeprowadził ogólnopolski strajk w szkołach i przedszkolach, domaga się zwiększenia nakładów na oświatę, podniesienia wynagrodzeń nauczycieli do 2010 roku o 50 proc., utrzymania dotychczasowych uprawnień emerytalnych dla nauczycieli, zgodnie z którymi mogą przejść oni na emeryturę po 30 latach pracy – niezależnie od wieku. Związek przeciwny jest także ewentualnym planom likwidacji ustawy Karta Nauczyciela. Zarzucał także rządowi brak rzeczywistego dialogu społecznego.

W myśl założeń ustawy o emeryturach pomostowych przedstawionych w połowie maja przez minister pracy nauczyciele stracą dotychczasowe uprawnienia emerytalne. Na dołączonej do projektu liście zawodów, które uprawniają do emerytur pomostowych, znalazły się jedynie prace w szczególnych warunkach i o szczególnych charakterze, wśród nich nie ma nauczycieli. Według Fedak, wyznacznikiem znalezienia się na liście były kryteria medyczne.

Postulaty ZNP i protest poparły inne związki zawodowe działające w oświacie, w tym Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ “Solidarność” i Forum Związków Zawodowych. Ich przedstawiciele również uczestniczyli w piątkowym spotkaniu.

Liczymy – chcę w to wierzyć – że jeszcze w czerwcu uda nam się wypracować wspólnie ze stroną rządową stanowisko w najpilniejszej kwestii, czyli emerytur – powiedział przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych Sławomir Wittkowicz.

Przed spotkaniem oświatowa “Solidarność” oświadczyła, że weźmie w nim udział jedynie jako obserwator, a nie strona, gdyż do tej pory związek nie otrzymał odpowiedzi na wystosowane do rządu pismo informujące, że “Solidarność” wchodzi z rządem w spór. W spotkaniu nie uczestniczył nikt ze ścisłego kierownictwa oświatowej “S”; związek reprezentował rzecznik prasowy sekcji oświatowej Wojciech Jaranowski.

Jednym z pierwszych ustaleń była kwestia naszego sporu. Wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak ma wyjaśnić tę sprawę; w trybie pilnym mamy otrzymać od niego odpowiedź. Mam nadzieję, że w następnym spotkaniu będziemy już normalnym uczestnikiem – powiedział Jaranowski.

Następne spotkania przedstawicieli rządu i oświatowych związków zawodowych zaplanowano na 5, 10 i 17 czerwca.

najwyżej oprocentowana lokata

cze 23

Od 1 lipca Francja otworzy rynek pracy dla Polaków, powiedział Nicolas Sarkozy, prezydent Francji w trakcie wizyty w Warszawie.

- Z dniem 1 lipca tego roku zniesione zostaną wszystkie ograniczenia w dostępie do rynku pracy dla Polaków we Francji – oświadczył Sarkozy.

Wcześniej Francja zapowiadała utrzymanie ograniczeń w dostępie do swojego rynku dla pracowników z Polski i innych nowych krajów UE do maja 2009 r.

Francuski rynek pracy zostanie otwarty dla wszystkich zawodów.
Sarkozy pytany, dlaczego Francja nie zniosła wcześniej ograniczeń w swobodnym przepływie pracowników z Polski, Sarkozy powiedział: “Trzeba to pytanie postawić ówczesnym decydentom. Na pewno potrzebny był okres przejściowy”.

- Polska jest jednym z wielkich krajów Europy. Europa opiera się na swobodnym przepływie osób i pracowników. Polska jest naszym strategicznym partnerem – podsumował prezydent Francji.

oferty pracy w Niemczech

cze 22

Majowy raport Głównego Urzędu Statystycznego o stanie polskiej gospodarki przedstawia się względnie optymistycznie. W handlu i budownictwie – lepiej, w przemyśle zaś niewiele gorzej.

W polskim budownictwie jest lepiej niż przed miesiącem – ocenia GUS w świeżo opublikowanym raporcie na temat polskiej gospodarki. Zawdzięczamy ten stan większej ilości zamówień dla firm, wyższej produkcji budowlano-montażowej oraz lepszej sytuacji finansowej przedsiębiorstw. Przewidywania na najbliższe miesiące są również korzystne.

“Odsetek przedsiębiorstw nie odczuwających żadnych barier w prowadzeniu działalności budowlano-montażowej kształtuje się na poziomie 4,2%. Największe trudności napotykane przez przedsiębiorstwa związane są z kosztami zatrudnienia (59 proc. badanych przedsiębiorstw), konkurencją ze strony innych firm (55%), niedoborem wykwalifikowanych pracowników (55%) oraz kosztami materiałów (37%)” – napisano w raporcie GUS.

Handel detaliczny: dobrze
Oceny klimatu w poszczególnych branżach handlu detalicznego również są pozytywne. Najbardziej sprzyjające warunki panują w branży meblowej; świetnie radzi sobie sektor RTV i AGD. Również samochody, odzież, obuwie oraz w branża żywnościowa i włókiennicza przeżywają swój dobry okres.

Przemysł: nieco gorzej
Prognozy w przemyśle są zaś na poziomie nieco niższym niż miesiąc temu. Na najbliższe trzy miesiące przewiduje się spowolnienie wzrostu zamówień i produkcji. “Opóźnienia w ściąganiu należności od kontrahentów powodują, że przedsiębiorcy odczuwają nieco większe niż przed miesiącem trudności w regulowaniu swoich zobowiązań finansowych” – wskazano przyczynę w raporcie. Wzrost zatrudnienia może być nieznacznie mniejszy od planowanego w ubiegłym miesiącu. Przewidywany jest też nieco wolniejszy wzrost cen wyrobów gotowych.
e-lokaty

cze 18

Kraków jest najatrakcyjniejszym miastem w naszym kraju. Tak odpowiedzieli ankietowani w sondażu wykonanym przez GfK Polonia na zlecenie “Rzeczpospolitej”.

Kraków kojarzy się Polakom jako miasto spójne i zrównoważone, twierdzi dr Ryszard Cichocki, socjolog z Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Warszawa zaś znalazła się na pierwszym miejscu pod względem najprężniej rozwijających się miast. “Warszawa działa niczym magnes: przyciąga rzesze młodych, ambitnych, ciężko pracujących ludzi. Jest dla nich atrakcyjna. Z drugiej jednak strony może przerażać” – komentuje Cichocki.
Stolica wygrała też w kategorii najbrudniejszych polskich miast.

Oto jak na pytanie “gdzie chcialibyście mieszkać” odpowiadali ankietowani:
- Kraków 12 proc.
- na wsi, nie w mieście 9 proc.
- Wrocław 7 proc.
- Warszawa 6 proc.
- Gdańsk 6 proc.
- tu, gdzie mieszkam 6 proc.
- Poznań 4 proc.
- inne miasta 36 proc.
- nie wiem 14 proc.

wigilia

cze 17

Strajki z maja 1988 r. zapisały się w zbiorowej pamięci głównie utrwaloną na zdjęciach dramatyczną sceną wyjścia strajkujących ze Stoczni Gdańskiej. Jaka była geneza majowych protestów, jaką rolę odegrały w ostatecznym zwycięstwie Solidarności? Zamieszczamy relację Wojciecha Giełżyńskiego, znanego reportera, wówczas prasy podziemnej, którą spisał na podstawie swoich notatek i nagrań sprzed dwudziestu lat.

Majowe strajki nie pojawiły się jak deus ex machina, choć niektórzy tak właśnie je odebrali. Przeciwnie, wiosną 1988 r. czuło się przez skórę, że coś gruchnie. Rok wcześniej, na gdańskiej Zaspie, Jan Paweł II zdecydowanie wzmocnił ton wyciszony podczas poprzedniej pielgrzymki w 1983 r. Bez ogródek przywołał słowo: solidarność. Po mszy doszło do manifestacji, milicyjnej interwencji, pałowania. W dwudziestolecie wydarzeń marcowych poruszyła się ciżba młodzieży, która w 1968 r. ssała smoczki lub nawet nie była przez rodziców poczęta. Władza znów puściła w ruch pałki. W kwietniu wielki pochód, pod licznymi transparentami, przemierzył warszawską trasę powstania w getcie. Manifestowali również członkowie KPN, by zdementować posądzanie ich o antysemityzm. Zaraz w Bydgoszczy nastąpiła „przerwa w pracy” komunikacji miejskiej.

Zapłon zadziałał. Zaczął się strajk w Stalowej Woli, nie wiadomo: spontaniczny czy przygotowany przez podziemne struktury „S” – ale z pewnością nacechowany młodzieżowym radykalizmem. Potem stanęła Nowa Huta; żywiołowy protest w kilka godzin ogarnął wszystkie wydziały kombinatu, ale unikano jeszcze słowa-hasła: Solidarność, bo czekano, kiedy stanie jej symbol – Stocznia Gdańska.

Więc musiała stanąć. Nawet jeśli Lech Wałęsa snuł inne plany i nie był rad, że się jego stocznia o parę miesięcy pospieszyła. Stanęła 2 maja, czyli jakby w dniu zespalającym dwie idee: święto ludzi pracy i święto konstytucji.

Mazowiecki spięty, Wielowieyski na luzie

Stawiłem się na strajku w jego trzecim dniu o świcie. Na tle wspomnień z Sierpnia ’80 ten strajk nie imponował. Jego bazą nie była sławna sala BHP, lecz ciasnawe pomieszczenie zakładowej stołówki. Przede wszystkim jednak nie było wielotysięcznego tłumu. Teraz strajkowało kilkuset ludzi, jeszcze kilkudziesięciu kręciło się przy bramach. Ale był już na Drugiej Bramie portret Jana Pawła II, jak w 1980 r. opleciony kwiatami, i kulfoniaste napisy: STRAJK OKUPACYJNY – TRZECI DZIEŃ STRAJKU, no i wypisane „gdańskim gotykiem” to kluczowe słowo: SOLIDARNOŚĆ…

Jako podziemniak miałem ze sobą egzemplarz swej książki „Gdańsk, Sierpień’80” i parę numerów „Przeglądu Wiadomości Agencyjnych”, popularnego Pawia – mojej gazetki drugoobiegowej. Alojzy Szablewski, przewodzący strajkowi, wypisał mi na świstku przepustkę – i byłem zaklepany jako pierwszy dziennikarz z Warszawy. Co tu się dzieje, jak ten strajk wygląda?

Stołówka jest sypialnią, salą konferencyjną, forum wiecowym, świetlicą, no i jadalnią. Pełno ludzi. Zwłaszcza leżących na styropianie. Dosypiają ci, co zeszli z nocnych wart, wypoczęci grają w zechcyka albo oczko. Dwóch brzdąka na gitarach, rodzi się folklor strajkowy na nutę „Hej, bystra woda…”. Kręcą się małolaty, które cyrkulują przez stoczniowe parkany, znosząc z miasta korespondencję i prowiant dla stoczniowców, głównie z kościoła św. Brygidy, z salki w podziemiu plebanii ks. Jankowskiego. Kto głodny – schodzi do szatni przemienionej na bar zakąskowy. Konserw w bród, jest też amerykańska margaryna, ponoć lepsza od masła śmietankowego, jest czekolada, kawa – gdańszczanie są hojni.

porównanie lokat

Praca za granicą