Do wypadku doszło przy ścianie wydobywczej dopiero przygotowywanej do uruchomienia. Brygada górników zbroiła ją. Jak powiedział główny inżynier bhp w kopalni, Grzegorz Pelon, wydobycie węgla ze wszystkich czynnych ścian wydobywczych w tym zakładzie odbywa się bez zakłóceń.
Kopalnia Mysłowice to jeden z tzw. ruchów górniczych kopalni Mysłowice-Wesoła, powstałej kilka lat temu z połączenia dwóch samodzielnych zakładów. Należy do Katowickiego Holdingu Węglowego.
13 stycznia tego roku w kopalni Mysłowice-Wesoła, w części należącej do dawnej Wesołej, miał miejsce inny tragiczny wypadek – dwóch górników zginęło, a jeden został ranny. W wyniku samozapalenia węgla w otamowanej części chodnika 665 m pod ziemią doszło tam do zapalenia i wybuchu metanu, który zniszczył tamę izolacyjną i spowodował wypadek zbiorowy.
Do największego w tym roku wypadku w górnictwie doszło miesiąc temu w kopalni Borynia w Jastrzębiu Zdroju, gdzie wybuch metanu zabił sześciu górników – czterej zginęli na miejscu, dwaj inni zmarli później w szpitalach. 17 górników zostało rannych.
13 marca w jastrzębskiej kopalni Jas-Mos 400 metrów pod ziemią zginął maszynista lokomotywy. Podczas jazdy pociągu towarowego, złożonego z lokomotywy i pięciu wozów do transportu długich materiałów, maszynista wychylił się z kabiny. Udusił się, gdy zwisająca lina docisnęła jego głowę do kabiny.
14 kwietnia w kopalni Zofiówka, także należącej do Jastrzebskiej Spółki Węglowej (JSW), zginął pracownik firmy usługowej Progór. Do wypadku doszło podczas wykonywania tzw. upadowej, czyli pochyłego chodnika z poziomu 900 m do poziomu 1080 m. Nastąpiło oberwanie się brył skalnych, które opadając uderzyły i docisnęły głowę górnika do obudowy chodnika.
Tragicznie rok zaczął się także w górnictwie miedziowym. 2 stycznia w kopalni Polkowice-Sieroszowice w czasie samowolnego przechodzenia chodnikiem transportowym 740 m pod ziemią górnik odpowiedzialny za wydawanie paliw i olejów został przejechany przez nadjeżdżający pociąg.
22 lutego w kopalni Lubin maszynista lokomotywy wychylił się z niej i został dociśnięty do wozu stojącego na rozjeździe 610 metrów pod ziemią. Przyczyną zgonu było zmiażdżenie głowy.
8 kwietnia w kopani Rudna, w następstwie wywołanego silnym wstrząsem tąpnięcia, 950 m pod ziemią nastąpiło wyrzucenie materiału skalnego oraz podmuch powietrza, w wyniku czego jeden górnik zginął, a pięciu odniosło obrażenia. Górnicy prowadzili tam roboty związane z wierceniem, kotwieniem i ładowaniem przodków materiałem wybuchowym.
18 czerwca do śmiertelnego wypadku doszło w zajmującej się firmie górnictwa naftowego Diament w Zielonej Górze. Pomocnik wiertacza spadł z mostka wieżowego na podłogę szybu z wysokości ok. 18 m, doznając śmiertelnych obrażeń.
Według WUG, od początku roku do końca kwietnia w całym polskim górnictwie doszło łącznie do 1281 różnych wypadków, z czego 985 w kopalniach węgla kamiennego; poszkodowanymi w 194 z nich byli pracownicy zatrudnionych w kopalniach prywatnych firm usługowych. 11 wypadków miało miejsce w górnictwie kopalin pospolitych.