2008Archive

lis 18

Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, gdzie znajduje się największa w Polsce kolekcja portretów Stanisława Ignacego Witkiewicza, szuka “kandydata na ducha artysty”, który wystąpi na przyszłorocznej Nocy Muzeów.

Casting na ducha Witkacego odbędzie się w ramach XI Ogólnopolskiego Konkursu Interpretacji DziełáStanisława Ignacego Witkiewicza “Witkacy pod strzechy”, który 12-13 września organizuje w Słupsku Ośrodek Teatralny Rondo.

Chcemy znaleźć najbardziej witkacowski z nieziemskich bytów i w ten sposób rozreklamować naszą kolekcję porterów Witkacego. Kandydatom na ducha nie stawiamy właściwie żadnych warunków, zakładamy jednak, że duchem powinien być miłośnik twórczości Witkacego – powiedziała Dorota Ciecholewska z Muzeum Pomorza Środkowego.

Duch Witkacego ma być drugim z wybranych w castingu nieziemskich bytów, jaki objawi się na Zamku Książąt Pomorskich – siedzibie słupskiego muzeum. Przed kilkoma laty lokaty przez rok zwiedzających straszył duch ostatniej mieszkanki zamku z rodu Gryfitów, księżnej Anny de Croy.

Witkacy na Zamku Książąt Pomorskich objawił się dotychczas dwa razy. W czasie ubiegłorocznej i tegorocznej Europejskiej Nocy Muzeów wcielił się w niego aktor, miłośnik twórczości Witkacego aktor i pracownik naukowy Akademii Pomorskiej.

Stanisław Ignacy Witkiewicz Witkacy (1885 – 1939) był malarzem, fotografem, pisarzem, dramaturgiem i filozofem. Pierwsze twórcze próby podjął mając 8 lat. Napisał wówczas tzw. dramaty dziecięce “Karaluchy”, “Król i złodziej”. W 1910 r. zadebiutował powieścią “622 upadki Bunga, czyli demoniczna kobieta”. Do najbardziej znanych dzieł literackich należy dramat “Szewcy”, społeczno-obyczajowe studium o polskich charakterze narodowym “Niemyte dusze” oraz powieści “Pożegnanie jesieni” i “Nienasycenie”.

18 września 1939 r., dzień po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Polski, artysta popełnił samobójstwo w Jeziorach w ówczesnym woj. poleskim.

sie 20

Myszka Miki, Kopciuszek, Królewna Śnieżka i inne postaci słynnych bajek zakute w kajdanki i zabrane przez policyjne furgonetki – taką scenę mogli zaobserwować turyści odwiedzający Disneyland w kalifornijskim Anaheim – pisze “Dziennik”.

32 aresztowane osoby były pracownikami należących do Disneya hoteli. Protestowali przeciwko pracodawcy. Wygasły ich kontrakty, a zaproponowane nowe warunki pracy były gorsze.

najlepsza lokata

sie 16

Przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale wyniosło 2.951,36 zł.

Przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale 2008 roku wzrosło rok do roku o 11,6 proc. i wyniosło 2.951,36 zł wobec 2.644,34 zł w drugim kwartale 2007 r. oraz 2.983,98 zł w I kwartale 2008 r. – podał Główny Urząd Statystyczny.

Naprawdę śmieszne jest to co tu piszecie.!!!!! Te wszystkie statystyki są z kosmosu, bo zwykły przeciętny pracownik z pewnością tyle nie zarabia!!! Sprzedajecie ludziom same kłamstwa :( ((

Mowa o przeciętnej płacy… Propagandziści z wp.pl uczestniczą w ogólnoświatowej akcji przepierki mózgu. Nie ma się co emocjonować…

lokata w ing banku

sie 15

Ustawa o emeryturach pomostowych jest zagrożona, bo rząd obawia się związkowców – twierdzi “Gazeta Prawna”.

W czwartek Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej miało zakończyć prace i przesłać do Kancelarii Premiera gotowy projekt ustawy o emeryturach pomostowych po to, aby rząd mógł go przyjąć w sierpniu, a posłowie zająć się nim na początku września. Jak ustaliła “Gazeta Prawna”, nic takiego się nie stało. Resort pracy wciąż prowadzi w Komisji Trójstronnej negocjacje ze związkami i pracodawcami.

Nie możemy przerwać tak ważnych rozmów, bo tylko w ten sposób możemy przygotować projekt, który zagwarantuje spokój społeczny – wyjaśnia gazecie Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej. Deklaruje też, że jeśli uda się zakończyć prace w KT, to pod koniec sierpnia rząd przyjmie projekt ustawy.

Biblijna opowieść o kolosie na glinianych nogach wyjątkowo pasuje do sytuacji rządu – komentuje “GP”. Pozornie silny rząd, który zapowiadał szybkie zakończenie prac nad emeryturami pomostowymi, nie dotrzymał terminów. Jeżeli rząd nadal będzie tak prowadził negocjacje, to na liście uprawnionych do pomostów znajdą się wszyscy Polacy – ironizuje gazeta.

lokata aig bank

sie 04

Prezydent zakwestionował propozycję przepisów, zgdonie z którymi wynagrodzenia kadry menedżerskiej w spółkach skarbu państwa mogłyby rosnąć bez ograniczeń.

– Ustawę uważam za niemożliwą do podpisania – powiedział prezydent Lech Kaczyński na specjalnej konferencji prasowej. Stwierdził, że ustawa ma charakter „dystrybucyjny” i dodał: – Nie można wprowadzać zagrożenia, że kadra kierownicza będzie zawsze korzystać z dobrych wyników spółek (…) natomiast pozostali pracownicy mogą z nich skorzystać, ale nie muszą. W ten sposób prezydent, choć tego nie powiedział, przychylił się do próśb związków zawodowych, które apelowały o weto do tej ustawy. Według związków nowe przepisy uwalniają pensje menedżerów w sytuacji, gdy podwyżki innych pracowników firm państwowych i z większościowym udziałem Skarbu Państwa nadal będzie ograniczał wskaźnik wzrostu wynagrodzeń zapisany w budżecie.

Lech Kaczyński zaznaczył jednak, że ustawa zawiera cenne elementy, przede wszystkim dotyczące sposobu przekazywania pracownikom akcji firm, i ma zamiar zawrzeć je w przygotowywanej przez siebie ustawie o komercjalizacji i prywatyzacji. Prezydent dodał, że nie jest zwolennikiem obecnej ustawy kominowej i wie, jakie ona stwarza komplikacje.

Decyzję Lecha Kaczyńskiego skrytykował minister skarbu Aleksander Grad. – Prezydent opowiedział się przeciwko jawności prywatyzacji przedsiębiorstw, przeciwko prawu pracowników do akcji, przeciwko polskim samorządom oraz przeciwko jawności zasad wynagrodzeń – wyliczał Grad. Ustawa wróci teraz do parlamentu, który rozpatrzy weto. Poprzednio została przegłosowana tylko głosami koalicji PO – PSL.

Bogusław Piwowar, wiceprzewodniczący Business Centre Club, mówi krótko: – Decyzja prezydenta jest zła dla gospodarki.

porównanie lokat

sie 03

Dla osób żyjących z medycyny alternatywnej państwowe certyfikaty mogłyby stać się siłą napędową biznesów. Dotąd bowiem opierali się głównie na idealnych do powieszenia w gabinecie dyplomach wydawanych przez mniej lub bardziej znane instytuty (pseudo)naukowe.

Szkodliwi pseudomedycy

Główny problem z rozdawaniem certyfikatów nie polega jednak na tym, czy je w ogóle wprowadzać. Chodzi raczej o to, że decydując się na takie rozwiązanie, zaczniemy dzielić bioterapeutów na „dobrych” (czyli uzdrowicieli) i „złych” (czyli szarlatanów). Tymczasem większość niekonwencjonalnych metod jest nieweryfikowalna.

Rozmaite formy medycyny niekonwencjonalnej są źródłem dochodów setek tysięcy ludzi na świecie, ale nigdy nie udało się dowieść w kontrolowanych warunkach ist-nienia zjawisk, na które powołują się bioenergoterapeuci – w tym samej bioenergii.

Wydawanie przez ministerstwo certyfikatów to w istocie mieszanie się aparatu państwowego do świata prywatnych wierzeń i nadawanie formalnej rangi czyimś przekonaniom bez poddania ich jakiejkowiek obiektywnej weryfikacji.

Co gorsza, nie wyeliminuje to z rynku tych najgroźniejszych pseudomedyków, którzy niejednokrotnie namawiają zdesperowanych ludzi do porzucenia zalecanych przez lekarzy naukowych metod leczenia. Tadeusz Z. z Piwnicznej mówi wprost swoim chorym na raka „pacjentom”, by ograniczyli się jedynie do przykładania w miejscu, gdzie jest nowotwór, woreczków wypełnionych jonizującą hubą brzozową (do kupienia u niego na miejscu, 300 złotych za kurację). W całym kraju wciąż popularni są przybysze z Dalekiego Wschodu leczący preparatami z węży czy żółwi, a także wyjątkowo groźnymi dla zdrowia pochodnymi amfetaminy.

Sposób na bezradność

Zdaniem psycholog doktor Joanny Heidtman popularność medycyny niekonwencjonalnej to znak czasu. – Medycyna klasyczna jest już bowiem tak wysoko wyspecjalizowana, że poszczególni lekarze często nie widzą w pacjencie człowieka, a jedynie złamaną rękę czy chory kręgosłup.

Pan Adam z Rzeszowa przyznaje, że choć całe życie nie wierzył w „szarlatanerię”, gdy jego córka zachorowała na ziarnicę, chwytał się każdej deski ratunku: – Organizm nie zawsze reagował na kolejne dawki chemioterapii, jeździliśmy więc równocześnie po zielarzach, bioenergoterapeutach i uzdrowicielach. Warunek postawiony także przez lekarzy był tylko jeden: nie rezygnujemy z tradycyjnego leczenia onkologicznego. Nie wiem, czy wierzyłem, że się uda, na pewno chciałem wierzyć. I nawet teraz, kilka miesięcy po śmierci Ani, choć wiem, że skutek tych wojaży był żaden, mam poczucie, że zrobiliśmy wszystko.

Dlatego gabinety medycyny niekonwencjonalnej nie znikną. Pozostaje pytanie o kryteria, według których będą przyznawane certyfikaty. By skutecznie oddzielić pana leczącego hubą raka od bioterapeutów, którzy zapewniają, że nie leczą, a jedynie wspomagają i każdego klienta wysyłają do zwykłego lekarza.

lokaty

lip 30

Do wypadku doszło przy ścianie wydobywczej dopiero przygotowywanej do uruchomienia. Brygada górników zbroiła ją. Jak powiedział główny inżynier bhp w kopalni, Grzegorz Pelon, wydobycie węgla ze wszystkich czynnych ścian wydobywczych w tym zakładzie odbywa się bez zakłóceń.

Kopalnia Mysłowice to jeden z tzw. ruchów górniczych kopalni Mysłowice-Wesoła, powstałej kilka lat temu z połączenia dwóch samodzielnych zakładów. Należy do Katowickiego Holdingu Węglowego.

13 stycznia tego roku w kopalni Mysłowice-Wesoła, w części należącej do dawnej Wesołej, miał miejsce inny tragiczny wypadek – dwóch górników zginęło, a jeden został ranny. W wyniku samozapalenia węgla w otamowanej części chodnika 665 m pod ziemią doszło tam do zapalenia i wybuchu metanu, który zniszczył tamę izolacyjną i spowodował wypadek zbiorowy.

Do największego w tym roku wypadku w górnictwie doszło miesiąc temu w kopalni Borynia w Jastrzębiu Zdroju, gdzie wybuch metanu zabił sześciu górników – czterej zginęli na miejscu, dwaj inni zmarli później w szpitalach. 17 górników zostało rannych.

13 marca w jastrzębskiej kopalni Jas-Mos 400 metrów pod ziemią zginął maszynista lokomotywy. Podczas jazdy pociągu towarowego, złożonego z lokomotywy i pięciu wozów do transportu długich materiałów, maszynista wychylił się z kabiny. Udusił się, gdy zwisająca lina docisnęła jego głowę do kabiny.

14 kwietnia w kopalni Zofiówka, także należącej do Jastrzebskiej Spółki Węglowej (JSW), zginął pracownik firmy usługowej Progór. Do wypadku doszło podczas wykonywania tzw. upadowej, czyli pochyłego chodnika z poziomu 900 m do poziomu 1080 m. Nastąpiło oberwanie się brył skalnych, które opadając uderzyły i docisnęły głowę górnika do obudowy chodnika.

Tragicznie rok zaczął się także w górnictwie miedziowym. 2 stycznia w kopalni Polkowice-Sieroszowice w czasie samowolnego przechodzenia chodnikiem transportowym 740 m pod ziemią górnik odpowiedzialny za wydawanie paliw i olejów został przejechany przez nadjeżdżający pociąg.

22 lutego w kopalni Lubin maszynista lokomotywy wychylił się z niej i został dociśnięty do wozu stojącego na rozjeździe 610 metrów pod ziemią. Przyczyną zgonu było zmiażdżenie głowy.

8 kwietnia w kopani Rudna, w następstwie wywołanego silnym wstrząsem tąpnięcia, 950 m pod ziemią nastąpiło wyrzucenie materiału skalnego oraz podmuch powietrza, w wyniku czego jeden górnik zginął, a pięciu odniosło obrażenia. Górnicy prowadzili tam roboty związane z wierceniem, kotwieniem i ładowaniem przodków materiałem wybuchowym.

18 czerwca do śmiertelnego wypadku doszło w zajmującej się firmie górnictwa naftowego Diament w Zielonej Górze. Pomocnik wiertacza spadł z mostka wieżowego na podłogę szybu z wysokości ok. 18 m, doznając śmiertelnych obrażeń.

Według WUG, od początku roku do końca kwietnia w całym polskim górnictwie doszło łącznie do 1281 różnych wypadków, z czego 985 w kopalniach węgla kamiennego; poszkodowanymi w 194 z nich byli pracownicy zatrudnionych w kopalniach prywatnych firm usługowych. 11 wypadków miało miejsce w górnictwie kopalin pospolitych.

ranking lokat

lip 01

Do matury w 2008 roku przystąpiło 415 tysięcy maturzystów – wśród nich również absolwenci z lat ubiegłych. Świadectwo dojrzałości otrzyma 79 proc. z nich.

Maturę zdało 89 proc. uczniów liceów ogólnokształcących, 63 proc. uczniów liceów profilowanych. W technikach egzamin zaliczyło 67 proc. maturzystów, w liceach uzupełniających 43 proc., w technikach uzupełniających 32 proc.

Podobnie jak w poprzednich latach najlepiej z maturą poradzili sobie zdający w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców – zdawalność wniosła tam 81 proc., najmniej na wsi – 65 proc. W szkołach publicznych maturę zdało 80 proc. przystępujących, w szkołach niepublicznych 58 proc.

Wśród tegorocznych absolwentów zdawalność na maturze wyniosła 80 proc., a wśród absolwentów z lat ubiegłych, którzy pomimo tzw. amnestii maturalnej nie uzyskali do tej pory świadectwa dojrzałości zdawalność wyniosła 37 proc.

Osoby, które nie zdały w tym roku jednego obowiązkowego egzaminu (11 proc. zdających), mają prawo przystąpić do niego w sierpniu. Gdyby w tym roku, tak jak w roku 2007, obowiązywała “amnestia maturalna” zdawalność wyniosłaby 90 proc.

Najwyższą zdawalność mieli uczniowie z województwa małopolskiego 82 proc. W czołówce znalazły się także: podlaskie, lubelskie (po 81 proc.), podkarpackie, śląskie (po 80 proc.). Nieco gorzej wydały województwa: łódzkie, mazowieckie, kujawsko-pomorskie (po 79 proc.) oraz pomorskie i warmińsko-mazurskie (po 78 proc.). W województwach: zachodnio-pomorskim, świętokrzyskim i opolskim na świadectwo dojrzałości zasłużyło 77 proc. uczniów. Najsłabszą zdawalność mają województwa lubuskie i dolnośląskie – po 75 proc.
lokaty ranking

cze 29

Osoby, które pozorują poszukiwanie pracy i pozostają w rejestrach pośredniaków tylko po to, żeby zachować ubezpieczenie zdrowotne, zaczną mieć problemy, donosi “Rzeczpospolita”.

“Reczpospolita” pisze, że nieuzasadniona odmowa podjęcia pracy będzie oznaczać dużo poważniejsze sankcje niż teraz. Projekt ministerstwa przewiduje, że odrzucanie kolejnych ofert pracy czy form pomocy wydłuży okres pozbawienia statusu bezrobotnego. Po pierwszej odmowie bezrobotny straci swój status na 120 dni, po drugiej na 180 dni. Trzecia i każda kolejna odmowa współpracy z urzędem ma pozbawiać statusu bezrobotnego na 270 dni. Obecnie każda nieuzasadniona odmowa podjęcia pracy pozbawia statusu tylko na 90 dni.

Bardziej restrykcyjne będą też zasady dotyczące wykreślenia z listy bezrobotnych. Urząd wykreśli bezrobotnego, gdy osoba po skierowaniu nie podejmie szkolenia, przygotowania zawodowego dorosłych, stażu lub innej formy pomocy określonej w ustawie. Identycznie ma być potraktowany bezrobotny, który będzie niezdolny do pracy wskutek choroby lub przebywania w zamkniętym ośrodku odwykowym nieprzerwanie przez 90 dni.

Jak pisze “Rz” ministerstwo chce też, by w ciągu roku tylko przez dziesięć dni bezrobotny mógł być niedostępny dla urzędów pracy. Obecnie limit wynosi 30 dni i klient urzędu może np. z powodu wyjazdu zagranicznego na 14 dni zgłosić brak gotowości, a po zakończeniu jednego okresu zgłosić kolejny. Takie działanie uniemożliwia aktywizację, np. utrudnia przedstawienie oferty zatrudnienia.

Bezrobotni nie będą już mogli zwodzić urzędów pracy zaświadczeniami o niezdolności do pracy. Oczywiście dalej za czas choroby otrzymają zasiłek, jednak stan ich zdrowia będzie musiał być potwierdzony na druku ZUS/ZLA.

oferty pracy w Szwecji

cze 29

Stoczniowcy wyruszyli do Warszawy. Trzystu pięćdziesięciu związkowców ze Stoczni Gdańsk będzie manifestować w obronie swojego zakładu. Będą domagać się wyjaśnienia sprawy wysokości pomocy publicznej, jaką stocznia otrzymała po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Obecnie wymieniana jest kwota kilka razy wyższa niż ta, o której mówiono przed prywatyzacją stoczni. Komisja Europejska grozi, że jeśli stocznie w Gdyni i Szczecinie nie zostaną szybko sprywatyzowane, zażąda zwrotu 750-ciu milionów złotych.

Poza tym, stoczniowcy będą protestować przeciwko pomysłowi stworzenia ze stoczni w Gdyni i Gdańsku jednej spółki. Właściciel gdańskiego zakładu, spółka ISD Polska, miałaby to zrobić w zamian za zwolnenie z konieczności zwrotu pomocy publicznej – wtedy gdańskie pochylnie zostałyby zamknięte. Jak powiedział wiceprzewodniczący stoczniowej “Solidarności” – Karol Guzikiewicz, zamknięcie pochylni spowodowałoby, że w Gdańsku produkowano by tylko elementy statków, a to oznacza zwolnienie – także w Gdyni – około dwóch tysięcy ludzi.

lokaty porównanie

Praca za granicą