cze 25

Cała 700-osobowa załoga Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Łapach (Podlaskie) jest od poniedziałku na bezpłatnych urlopach. Firma nie ma zleceń, zaczął się przestój – poinformował PAP prezes ZNTK SA Ryszard Ekiert.

Lokaty bez podatku. Na razie załoga ma tydzień urlopu i nie wiadomo, co będzie dalej. W minionym tygodniu pracownicy przez dwa dni dostawali tzw. postojowe, czyli 60 proc. należnych im pieniędzy.

Łapskie ZNTK są spółką giełdową. Zakłady zajmują się przede wszystkim remontami taboru kolejowego. Głównym zleceniodawcą jest PKP Cargo.

ZNTK czekają na ogłoszenie przez PKP Cargo przetargu na remont 1,2 tys. wagonów. PKP Cargo miała go ogłosić przed tygodniem, ale do tej pory nie został jednak ogłoszony.

Zakłady czekają też na zawarcie umowy z PKP Cargo na kasację wagonów. Jak poinformował PAP Ekiert, ze strony ZNTK dokumenty zostały podpisane, ale nie ma jeszcze ostatecznej decyzji PKP Cargo. Według prezesa, gdyby umowa była realizowana, załoga ZNTK miałaby zapewnioną pracę przez 3 tygodnie.

Rzecznik prasowy PKP Cargo Jacek Wnukowski poinformował w poniedziałek po południu PAP, że PKP Cargo nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie przetargu na remont i modernizację wagonów.

Trwają rozmowy ze związkami zawodowymi na temat redukcji zatrudnienia w samym PKP Cargo. Pojawia się argument, że powinniśmy remontować wagony sami i nie zwalniać części osób. W Grupie PKP, w której działamy, jesteśmy bowiem w stanie przeprowadzić takie prace samodzielnie – poinformował Wnukowski.

Jak powiedział PAP Ekiert, ZNTK dostały od PKP Cargo zaproszenie na rozmowy w środę; dzień później w Warszawie ma odbyć się spotkanie związkowców.

ZNTK SA to największy pracodawca w liczących blisko 25 tys. mieszkańców Łapach. 56 proc. akcji spółki ma prezes i zależna od niego spółka.

kwi 08

Każdy pracodawca zostanie zobowiązany do wyznaczenia pracownika odpowiedzialnego za działania w zakresie zwalczania pożarów i ewakuacji pracowników.

Tak wynika z przygotowanego w Komisji Przyjazne Państwo projektu nowelizacji kodeksu pracy w sprawie zwolnienia pracodawców z obowiązku zatrudniania inspektorów ochrony przeciwpożarowej.

Potrójne możliwości z lokatą db Trio Deutsche Bank PBC S.A. Deutsche Bank PBC wydłuża do 31 marca dostępność lokaty db Trio – innowacyjnego rozwiązania depozytowego, stanowiącego połączenie trzech lokat terminowych o okresach 1, 6 oraz 12 miesięcy w ramach jednego produktu.

Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu odbędzie jego pierwsze czytanie. Projekt przewiduje, że pracodawcy nie będą musieli zatrudniać inspektorów ochrony przeciwpożarowej, co przewiduje ustawa z 21 listopada 2008 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy (Dz.U. nr 223, poz. 1460), która weszła w życie 18 stycznia 2009 r.

Zgodnie z nią pracodawca jest zobowiązany do wyznaczenia podwładnych odpowiedzialnych za wykonywanie czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ewakuacji pracowników, zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przeciwpożarowej.

A ta przewiduje, że osoby takie muszą posiadać co najmniej średnie wykształcenie i ukończony kurs inspektorów ochrony przeciwpożarowej. Po zmianie przepisów wystarczy, że ukończą szkolenie w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy (zgodnie z art. 2372), w którym w ramowych programach szkolenia uwzględniona jest także problematyka ochrony przeciwpożarowej.

W praktyce pracodawcy już teraz nie muszą zatrudniać inspektorów, gdyż Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała, że do czasu uchwalenia przez Sejm RP i wejścia w życie znowelizowanych przepisów ograniczy swoje czynności do działań informacyjnych. Nie będzie więc nakładać mandatów na te firmy, które nie wyznaczyły do zadań związanych z ochroną przeciwpożarową osób o odpowiednich kwalifikacjach.

Dlaczego egzekwowanie tego obowiązku wobec zapowiadanych zmian byłoby nieracjonalne? Jakie są różnice miedzy klubami w sprawie sposobu zwolnienia pracodawców z tego obowiązku ?

kwi 08

Już co trzeci Polak, stara się zrobić zakupy jak najtańszym kosztem, a co czwarty szuka najtańszych dostępnych towarów, pisze “Rzeczpospolita”, która dotarła do badań przeprowadzonych przez firmę 4P Research Mix wśród 2 tys. osób.

Na pytanie, na co w ciągu ostatnich dwóch – trzech miesięcy w domowych budżetach nie wystarczyło poza wakacjami, jedzeniem poza domem czy biletami do kina lub teatru, 17 proc. wskazała lekarstwa, 18 proc. spłacanie rat czy pożyczek, a co dziesiąty ankietowany odpowiedział – żywność.

6,25-procentowa śmietanka z lokaty! mBank zachęca Klientów oraz ich znajomych do wspólnego spijania wysoko procentowej śmietanki z mLOKATY rekomendacyjnej.

Andrzej Sadowski, ekspert z Centrum Adama Smitha twierdzi, że Polacy coraz bardziej odchodzą od rozrzutności. Według niego Polacy bardziej racjonalizują wydatki i rezygnują z zakupów często nie do końca potrzebnych produktów.
Jak podaje “Rz” Polacy ciągle lepiej oceniają swoje gospodarstwa domowe niż całą gospodarkę. Dwie trzecie Polaków negatywnie ocenia sytuację gospodarczą kraju, a co piąty uważa ją za bardzo niekorzystną.

kwi 03

Inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy w Elblągu prowadzą dochodzenie, które ma wyjaśnić, czy w jednym z tamtejszych sklepów Biedronka doszło do mobbingu wobec kasjerki.

Jak ustalili inspektorzy, przełożona kasjerki nie zgodziła się, by opuściła ona miejsce pracy i skorzystała z toalety. Kobieta załatwiła się, siedząc przy kasie.

Jak powiedział inspektor Inspekcji Pracy w Elblągu Eugeniusz Dąbrowski, teraz inspektorzy ustalają, czy działania przełożonej miały charakter złośliwy, umyślny, czy był to jedynie przypadek.

Gorączka Złota w mBanku mBank zachęca Klientów do zakładania lokaty strukturyzowanej, której zysk zależny jest od umiarkowanego wzrostu cen złota. Od 10 do 23 marca br. trwa subskrypcja na 6-miesięczną LOKATĘ strukturyzowaną Gorączka Złota.

- Dowodem w sprawie jest monitoring ze sklepu. Przesłuchiwani są także inni pracownicy Biedronki – podkreślił Dąbrowski.

Do incydentu doszło 2 marca. Dopiero po kilkunastu dniach kasjerka zgłosiła się do przewodniczącego zarządu regionu NSZZ “Solidarność” w Elblągu Mirosława Kozłowskiego, a ten zawiadomił o sprawie inspekcję pracy.

Paweł Tymiński, rzecznik prasowy Jeronimo Martins Dystrybucja (JMD), właściciela sieci Biedronka, przyznał, że w elbląskim sklepie faktycznie miała miejsce “przykra i krępująca dla pracownicy sytuacja”.

“Pracownica została przeproszona przez nas i zaproponowano jej pracę w innym sklepie, aby nie czuła się dyskomfortowo – napisał w oświadczeniu przekazanym Tymiński.

Rzecznik dodał, że firma chce wyjaśnić szczegółowo zdarzenie – między innymi analizując zapis z kamer monitorujących sklep. Podkreślił, że sytuacja ta nie jest do końca jednoznaczna, ponieważ uczestniczące w zdarzeniu kobiety przedstawiają różne wersje i potrzebna jest konfrontacja. Według rzecznika obecnie pracownica sklepu przebywa na zwolnieniu lekarskim i kontakt z nią jest utrudniony.

Do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy JMD wstrzymało decyzję o zwolnieniu kierowniczki.

Szef elbląskiej Solidarności powiedział, że w każdym przypadku łamania praw pracowniczych albo związkowych NSZZ “Solidarność” oferuje pokrzywdzonym pracownikom pomoc prawną.

- Obecnie, gdy rynek pracy się kurczy, coraz częściej pracownicy, bojąc się o utratę pracy, godzą się na gorsze warunki płacy i pracy – powiedział Kozłowski.

O sieci Biedronka zrobiło się głośno kilka lat temu, gdy kierowniczka jednego ze sklepów Bożena Łopacka zaczęła publicznie mówić o łamaniu praw pracowniczych w tej sieci, a przed sądem pracy w Elblągu domagała się wypłaty za nadgodziny.

mar 27

Prezesi co najmniej sześciu państwowych firm zawarli z bankami niekorzystne umowy na opcje walutowe. Narazili je na straty przekraczające 1 mld zł – dowiedziała się nasza gazeta.

Wśród niegospodarnych spółek są takie giganty jak chemiczny koncern Ciech, PLL LOT, Jastrzębska Spółka Węglowa, Katowicki Holding Węglowy, Zakłady Azotowe Puławy czy Zakłady Chemiczne Police. Obecnie Ministerstwo Skarbu przeprowadza kontrolę we wszystkich państwowych spółkach. Ma ona wykazać, czy ich prezesi po prostu zabezpieczali się przed wahaniami kursowymi, czy spekulowali, kierując się wyłącznie chęcią szybkiego zysku.

Mechanizm działania był bardzo podobny: latem, gdy złoty był rekordowo mocny, zakładali się z bankami o kurs naszej waluty. Dla obu stron transakcje (zawierane na miesiąc, pół roku lub rok) okazały się czystym hazardem – jeśli złoty nadal by się umacniał, banki miały dopłacać przedsiębiorcom różnicę kursową, jeśli złoty by osłabł, różnicę dopłacaliby bankowi przedsiębiorcy. I to ich zgubiła chciwość.

Lokaty strukturyzowane w mBank mBank uruchomił pierwsze krótkoterminowe lokaty strukturyzowane z cyklu lokat opartych na walucie EUR i USD. Klienci sami dokonują wyboru, czy kurs walut wzrośnie, spadnie czy ustabilizuje się.

Ciekawym przypadkiem jest państwowy Katowicki Holding Węglowy, zatrudniający dziś 20 tys. osób. Według informacji naszej gazety, spółka miała stracić na ryzykownych transakcjach z bankami aż 200 mln zł. Zdaniem informatora z KHW, była to ewidentna spekulacja, spółka wysyła bowiem na eksport tylko 10 proc. węgla. Nie zależało jej więc na zabezpieczeniu się przed mocnym złotym, chodziło wyłącznie o szybki zarobek.

Zarząd spółki do tej sumy oczywiście się nie przyznaje. Wiadomo jednak, że ta strata spowodowała znaczne odsunięcie w czasie planów wejścia na giełdę. Spółka zaczyna mieć problemy z funkcjonowaniem – twierdzi nasz informator. Do kopalni Murcki planowano kupić nowe maszyny, a holding nie ma czym za nie zapłacić.

Szefowie KHW nie wypowiadają się dziś oficjalnie na temat opcji. Wcześniej twierdzili, że umowy zawarte przez nich z bankami nie miały żadnego wpływu na sytuację ekonomiczną firmy. Najwięcej straciły te firmy, które zawierały umowy z bankami po kursie 3,20-3,30 zł. Gdy złoty zaczął gwałtownie słabnąć, firmy musiały oddać bankom miliardy. Według Ireneusza Jabłońskiego z Centrum im. A. Smitha menedżerowie mogą nie przyznawać się do rzeczywistych strat, bo dane dotyczące umów opcyjnych są według prawa poufne. Poza tym różne są terminy realizowania opcji. Nie można mówić o rzeczywistej stracie, jeśli nie upłynął jeszcze termin rozliczenia umowy – uważa Jabłoński. Do tej pory do zawierania niekorzystnych umów przyznali się szefowie Ciechu, Zakładów Chemicznych Police i LOT-u. Ciech stracił 170 mln zł, Police – ponad 100 mln, a LOT nawet 400 mln zł, zakładając się z bankami o cenę paliwa.

Prezesi LOT-u chcieli zapobiec dalszemu wzrostowi cen ropy i zawierali umowy z bankami, gdy ropa kosztowała 100 dol. za baryłkę – dziś cena wynosi 45 dol. Niefrasobliwość szefów spółki będzie kosztowała już 120 miejsc pracy. Tyle osób straci zatrudnienie. Podobnie może być w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, która ubezpieczała się przed ryzykiem po kursie 3,3 zł wobec euro, kiedy dziś złoty wart jest 4,7.
18 marca spotykamy się z zarządem i zażądamy konkretnej informacji o stratach naszej firmy. Spodziewamy się najgorszego. Już wstrzymano przyjmowanie nowych ludzi do pracy – mówi Zenon Dąbrowski ze Związku Zawodowego Górników w JSW.

Rząd zapowiada, że dla pazernych prezesów nie będzie litości. Wiceminister skarbu Jan Bury zapowiada wyciągnięcie konsekwencji wobec prezesów, włącznie z wystąpieniem do prokuratury.
Przy całej naszej determinacji każdą firmę musimy jednak sprawdzić oddzielnie. Trzeba bowiem odróżnić przypadki, gdzie prezesi po prostu zabezpieczali się przed wahaniami kursowymi, i przypadki, gdzie spekulowali i kierowali się wyłącznie chęcią szybkiego zysku – mówi naszej gazecie Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu.

Niezależnie od wyników audytu hazard menedżerów odbije się wielką czkawką na budżecie państwa. Spadną bowiem wpływy z podatków od firm i dywidendy. Te ostatnie szacowano na ten rok nawet na 1 mld zł. W czasach kryzysu, gdy ważna jest każda złotówka, to wielka strata.

mar 27

Poprawność polityczna nakazuje mówić, że są dyskryminowane na rynku pracy. Bo rzadziej niż faceci zasiadają w zarządach dużych firm. A może kobiety chcą od życia czegoś więcej niż awans, prestiż i kariera?

Lokata strukturyzowana Czarne Złoto mBank
proponuje Klientom lokatę, dzięki której można zyskać na umiarkowanym wzroście cen kontraktów terminowych na ropę naftową Brent.

Napisałem kiedyś tekst, w którym brałem w obronę biedną i uciskaną przez pracodawców płeć piękną. Wyszedłem od cytatu z Margaret Thatcher: “Jeżeli chcesz, aby coś zostało powiedziane, idź do mężczyzny. Jeśli chcesz, aby zostało zrobione, idź do kobiety”. Następnie wspomniałem o pewnym amerykańskim badaniu, które zdaje się potwierdzać słowa byłej premier Wielkiej Brytanii. Pokazuje ono, że firmy zarządzane damską ręką działają w USA średnio dziesięć lat, a te prowadzone przez mężczyzn jedynie sześć. Poza tym przedsiębiorstwa, których szefami są supermenki, przynoszą wyższy zysk – aż o ponad 30 proc! Do tej pory wszystko buło w porządku. Lecz po przedstawieniu tych krzepiących danych zapytałem: “Skoro kobiety są tak dobre, dlaczego stanowią u nas zaledwie 35 proc. kadry kierowniczej?”. I dodałem, że niechybnie rację mają te działaczki organizacji feministycznych, które krzyczą: “Dość adoracji, chcemy reprezentacji!”.

I wszystkich tych bredni o dyskryminacji, męskiej dominacji i szklanym suficie, czyli o awansach i stanowiskach, które rzekomo są nieosiągalne dla niewiast. Zamiast rozczulać się nad kobietami, przytoczę opinię znanego socjologa Tomasza Szlendaka (skądinąd uczony ten jest uwielbiany przez płeć przeciwną i wiodące babskie czasopisma):

“Feministki zwalą to na facetów, ale ja nie spotkałem książki “Jak zwalczać kobiety w biznesie”. Kobiety same nie chcą wyjść z tego cichego getta – siedzą w nim i je chyba lubią. Nie chcą się chwalić, pokazywać…”.

Nie twierdzę bynajmniej, że prezes w spódnicy to jakiś wybryk natury. Ale uważam, że kobiety w swej masie raczej nie marzą o miejscu na szczycie korporacyjnej drabiny. Kręci je co innego. Dom, dzieci, kościół? A co w tym złego? Moja koleżanka (zresztą niejedna) poza mężem i synkiem świata nie widzi. I strasznie się czuje obrażona, gdy ktoś nawet w żartach nazwie ją kurą domową. Skończyła anglistykę, jej pasją jest tłumaczenie książek podróżniczych. Uwielbia to robić, tym bardziej że nie musi wychodzić z domu. Więc i zarobi na te swoje waciki, i obiad ukochanej rodzince ugotuje. A stanowiska, awanse, karierę pozostawia innym. Choćby koleżankom z wyższym poziomem testosteronu.

Ale Bóg tak urządził świat, że testosteronu więcej mają faceci. Objawia się to wyższym poziomem orientacji na dominację u mężczyzn niż u kobiet. Ta chęć osiągnięcia przewagi widoczna jest we wszystkich społecznościach i we wszystkich warstwach społecznych – jak stwierdza psycholożka Felicia Prato. Inaczej i prościej: to głównie faceci zainteresowani są pozycją w hierarchii i rywalizacją. Sensem życia dla supersamca jest współzawodnictwo – o status bossa podwórkowego gangu, o najpiękniejszą dziewczynę na dyskotece czy członkostwo w elitarnym klubie golfowym. A jak realizuje się kobieta? Roztaczając swój urok osobisty i zjednując sobie sympatię otoczenia.

Ta różnica w podejściu do innych ludzi (walka kontra budowanie relacji) objawia się w komunikacji. Tak przynajmniej uważa antropolożka Marjorie Harness Goodwin. Uczona prowadząc badania wśród nastolatków, zauważyła, że dla dziewczyn najważniejsze jest poczucie akceptacji i przynależności do grupy rówieśniczej. Dlatego nie podkreślają wszem i wobec, jakie to są piękne, mądre i utalentowane. Przeciwnie – wolą pomniejszać swoje zalety i osiągnięcia, byle tylko koleżanki nie zarzuciły im wywyższania się. Chłopcy – według Goodwin – postępują dokładnie na odwrót. Przechwalają się swoimi sukcesami, zarówno prawdziwymi, jak i wyimaginowanymi. Eksponują swoje ego. Sprawiają wrażenie silnych i wpływowych. Demonstrują swoją wyższość, wychodzą z założenia, że szybciej zaimponują otoczeniu twardym charakterem niż wrażliwością. Wygląda na to, że – wbrew zaciekłym feministkom – ich siostry wolę być adorowane niż reprezentowane.

Aby zdobyć awans, trzeba czasem tupnąć nogą, narazić się komuś, wejść w otwarty konflikt z otoczeniem. Stracić popularność. Tymczasem kobiety – generalizuję oczywiście – pragną nade wszystko być lubiane i podziwianie, zaś najgorsze jest dla nich odrzucenie. Ten lęk przed utratą sympatii i aprobaty automatycznie wyłącza je z walki o władzę, która zresztą często jest zwykłym wyścigiem szczurów. Ale może dzięki temu zyskują coś cenniejszego. A jednocześnie oferują społeczeństwu dużo więcej niż cała rzesza zapatrzonych w siebie i swój sukces topmenedżerów.

Czy to nie arogancja wielu z nich doprowadziła do obecnego kryzysu gospodarczego?
Znanego psychologa Jacka Santorskiego trudno posądzać o niechęć do kobiet na stanowiskach. Niektórym z nich pomaga jako szkoleniowiec, konsultant czy coach. A jego partnerką w interesach jest Dominika Kulczyk (prowadzą razem Grupę Firm Doradczych Values). Wiele artykułów i wywiadów Santorskiego to peany na cześć polskich businesswomen. A mimo to doradca w swojej najnowszej książce “Wskazówki na dobre i złe czasy” pisze: “Bliski jest mi punkt widzenia, że gdy kobieta nie pracuje zawodowo, gdy jej praca nie przekłada się na oszczędności na kontach, to i tak wnoszą do związku znaczącą wartość, bo już samo bycie z dziećmi to inwestycja. Patrząc na prowadzenie domu z perspektywy inwestycji, dostrzegamy, że może dać ona niebywały zysk”.

Wmawianie kobietom, że aby się spełnić życiowo, muszą piąć się po szczeblach kariery – jako żywo przypomina “Seksmisję” Machulskiego (”Samiec twój wróg!). Aż 22 proc. Polek rezygnuje z urodzenia dziecka, bo macierzyństwo utrudniłoby im osiąganie sukcesów zawodowych. Szanuję ich wybór. Jednocześnie domagam się uznania decyzji tych kobiet, dla których najważniejszymi wartościami są dom, małżeństwo, rodzina. Takie mają priorytety. A wam, drogie feministki – i zwolennicy politycznej poprawności – nic do tego!

mar 27

Od 23 lutego 2009 r. studenci z całej Polski mogą zgłaszać się do I etapu eliminacji konkursu “Twoja Perspektywa”. Nagroda główna dla zwycięzcy konkursu to 10 000 złotych, dyplom oraz możliwość odbycia płatnego stażu lub praktyki w jednej z firm należących do Grupy TP. Organizatorem konkursu jest Grupa TP wraz z Polskim Stowarzyszeniem Zarządzania Kadrami przy współpracy z Business for Society.

Lokata strukturyzowana Strefa Zysku w mBanku mBank wprowadza następną 3 – miesięczną lokatę strukturyzowaną, opartą o kurs USD/PLN. W mBanku od 19 do 25 lutego br. trwa przyjmowanie zapisów na 3-miesięczną lokatę strukturyzowaną Strefa Zysku.

Konkurs jest częścią programu edukacyjnego “Twoja Perspektywa”. Zadaniem programu jest zbliżenie świata nauki ze światem biznesu poprzez rozwijanie u studentów umiejętności ważnych z punktu widzenia przyszłej pracy oraz pokazanie im możliwości rozwoju zawodowego w branży telekomunikacyjnej oraz IT.< br>
“Głównym celem konkursu “Twoja Perspektywa” jest zainteresowanie studentów branżą telekomunikacyjną oraz pogłębianie wiedzy na temat nowych technologii, telekomunikacji, IT, a także marketingu, zarządzania, finansów i ekonomii” – mówi Marcin Kasperek, Dyrektor Projektu.

“Poprzez zróżnicowaną tematykę konkursu chcemy pokazać studentom jak szerokie możliwości rozwoju daje praca w branży telekomunikacyjnej, niezależnie od ukończonego kierunku studiów. Dodatkową korzyścią z uczestnictwa w konkursie “Twoja Perspektywa” jest możliwość odbycia stażu w jednej z firm należących do Grupy TP” – powiedział Jacek Kowalski, Dyrektor Pionu Zarządzania Kompetencjami i Rozwojem Pracowników Grupy TP.

Konkurs został podzielony na trzy grupy tematyczne. Pierwsza dotyczy wiedzy z dziedziny IT i telekomunikacji, druga – ekonomii i finansów, trzecia – marketingu i zarządzania. Każdy uczestnik podczas rejestracji do eliminacji konkursu wybiera jedną z trzech grup tematycznych, której będą dotyczyć zadania konkursowe na wszystkich etapach.

Do konkursu mogą przystąpić studenci, którzy ukończyli pierwszy rok studiów magisterskich, licencjackich lub inżynierskich i nie ukończyli jeszcze 26 roku życia. Warunkiem przystąpienia do konkursu jest dokonanie rejestracji w terminie od 23 lutego do 22 marca 2009. Wszystkich studentów chętnych do wzięcia udziału w konkursie “Twoja Perspektywa” zapraszamy do rejestracji on-line.

Pierwszy etap konkursu polega na rozwiązaniu 30-minutowego testu on-line składającego się z 20 pytań wielokrotnego wyboru oraz jednego pytania otwartego. Spośród uczestników eliminacji wybranych zostanie 30 osób, które wezmą udział w półfinale.

Drugi etap konkursu polega na rozwiązaniu przykładu sytuacji biznesowej w wybranej dziedzinie wiedzy. Półfinał rozgrywany będzie on-line w ciągu 6 godzin. Spośród uczestników półfinału wyłonionych zostanie 10 finalistów.

Finał konkursu to indywidualna prezentacja sytuacji biznesowej rozwiązanej w półfinale przed Kapitułą Konkursu. Spośród 10 finalistów wyłonionych zostanie 5 laureatów. Spośród wszystkich laureatów jedna osoba zdobędzie tytuł Zwycięzcy Konkursu. Wszystkie etapy konkursu będą oceniane przez Kapitułę Konkursu, w skład której wejdą eksperci i przedstawiciele organizatorów konkursu. Finał konkursu planowany jest na 27 maja 2009 r.

mar 26

Prezes PLL LOT Dariusz Nowak złożył w czwartek rezygnację z pełnionej funkcji – dowiedziała się PAP ze źródła zbliżonego do władz spółki.

Rezygnację złożył również przewodniczący Rady Nadzorczej Jacek Kseń.

Lokaty strukturyzowane w ING Obecnie oferta ING Banku Śląskiego obejmuje 5 produktów strukturyzowanych – trzy w formie produktu ubezpieczeniowego oraz dwa w formie lokaty inwestycyjnej.

mar 25

Wspaniała wiadomość dla pracowników, którzy skończyli 50 lat. Na podnoszenie kwalifikacji nigdy nie jest za późno. Przeciwnie – im jesteśmy starsi, tym skuteczniej i szybciej się uczymy.

Wraz z wiekiem mózg ludzki pracuje lepiej, bo ma więcej połączeń między półkulami. Tak twierdzi Gene Cohen, szef i założyciel Center of Aging, Health & Humanites na Uniwersytecie Jerzego Waszyngtona (USA).

Lokata Szczerozłotowa w Banku BGŻ
Do oferty Banku BGŻ została wprowadzona nowa trzymiesięczna lokata terminowa – Lokata Szczerozłotowa. Jej oprocentowanie, niezależnie od zdeponowanej kwoty, wynosi aż 6,7 proc. w skali roku.

Zwykło się sądzić, że elastyczność procesów umysłowych na starość maleje, przez co „seniorów” nie warto już kształcić. Taki myślał m.in. Zygmunt Freud, słynny twórca psychoanalizy. Tymczasem Cohen – w oparciu o wieloletnie badania swojego zespołu – przekonuje, że jesień życia to czas wzmożonej aktywności umysłowej, odkrywania nowych pasji i możliwości. Właśnie wówczas mamy przewagę nad „młodymi wilkami”, którzy dybią na nasze stanowiska – dysponujemy wiedzą, którą gromadziliśmy latami, a którą nasi potencjalni następcy dopiero zaczynają zdobywać.

Jaka to ulga dowiedzieć się, że nie tak łatwo wysadzić nas z siodła. Ale uwaga! Amerykański uczony zaznacza, że intelektualna sprawność zależy od tego, czy robimy użytek z naszych szarych komórek. Umysł trzeba ćwiczyć – podkreśla naukowiec. W przeciwnym razie grozi nam starcza demencja. Jak się przed nią bronić? Jest na to – według dyrektora Cohena – pięć sposobów: taniec, gry planszowe, gra na instrumencie, rozwiązywanie krzyżówek i czytanie.

mar 25

Filipińczycy, Pakistańczycy, Chińczycy – taniej siły roboczej pracownicy polskich firm boją się jak nigdy dotąd. Teraz, gdy grożą im zwolnienia grupowe i obniżenie pensji, z nieufnością patrzą na cudzoziemców. Frustracje przeżywają właśnie zatrudnieni w podłódzkiej firmie Okna Rąbień. Pod koniec marca przyjeżdża tam do pracy 98 Filipińczyków.

Zmiana oprocentowania lokat w AIG Banku Oprocentowanie lokaty półrocznej Zysk+ wynosi obecnie 6% niezależnie od zdeponowanych wkładów. Również 6% zarobimy na lokacie rocznej, jeśli zainwestujemy 10 000 zł.

Szefowie powiedzieli, że nie ma chętnych do pracy i trzeba zatrudnić Filipińczyków. Kilka tygodni wcześniej firma pozbyła się ponad 200 osób, a ja sam mam kilkunastu znajomych, którzy chcieliby do nas przyjść – żali się jeden z wieloletnich pracowników Okna Rąbień. Prosi o zachowanie anonimowości, boi się, ma na utrzymaniu rodzinę. Azjatów przyjmiemy w zakładzie niechętnie. Wewnątrz każdy się buntuje. Choć otwarcie nikt nie wystąpi. Straszyli nas, że zwolnią zmianę.

Firma z Rąbienia, z obrotami rzędu 200 mln zł rocznie, jest na tym rynku jednym z największych graczy w Europie. Od niedawna należy do czesko-słowackiego funduszu inwestycyjnego Penta, właściciela sieci sklepów Żabka.

Prezes spółki Rafał Kucharski broni decyzji o sprowadzeniu cudzoziemców.
Podjęliśmy ją 7 miesięcy temu, kiedy nikt nie myślał, że będzie kryzys. Z braku rąk do pracy musieliśmy rezygnować z zamówień. Nie chcę nikogo obrażać, ale w 2008 r. z 800 zatrudnianych przez nas ludzi 130 było w jednym momencie na chorobowym. Epidemia? – pyta Kucharski. Gdybym dziś miał jeszcze raz decydować, zrobiłbym to samo. W najbliższych tygodniach musimy zwiększyć zatrudnienie o 200 osób. Gdybym miał szukać pracowników w Polsce, nie skończyłbym do jesieni.

Prezes zaprzecza, jakoby firma zwolniła w ostatnim czasie 200 osób. Zarzeka się, że nie przedłużył tylko umów z pracownikami sezonowymi i wziętymi z agencji pracy. Przekonuje też, że Filipińczycy będą zarabiać tyle samo, co Polacy.

Jacek Lipiński, burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego, któremu administracyjnie podlega Rąbień, o Filipińczykach dowiaduje się od nas.
To zły proceder, nieetyczny. Szybko muszę się umówić na poważną rozmowę z prezesem firmy – deklaruje Lipiński. Zagraniczne koncerny, które inwestują w Aleksandrowie, gwarantują, że w pierwszej kolejności będą zatrudniać mieszkańców naszej gminy. Tym bardziej należy tego wymagać od rodzimej firmy, która działa u nas tyle lat.

Konkurencji cudzoziemców obawiają się też w Kleszczowie. Jednak pod wpływem ostrych protestów polskich pracowników pod znakiem zapytania stanęły plany zatrudnienia 400 Pakistańczyków i Hindusów w bełchatowskiej elektrowni.

W ciągu dwóch tygodni ma się wyjaśnić, jakiej narodowości będą robotnicy – mówi Jacek Michel, rzecznik PGE Elektrowni Bełchatów. Po protestach niemiecka firma, która odpowiada za remont kotła, rozważa wycofanie się z pomysłu.

Eksperci uspokajają polskich pracowników: najazdu pracowników z zagranicy nie będzie.
Do końca 2009 r. można się spodziewać radykalnego spad- ku liczby wydanych zezwoleń. Wszystko przez niekorzystny kurs walut. Poza tym w kryzysie większość firm wstrzyma decyzje kadrowe. Przypadek z Rąbie – nia jest wyjątkiem – mówi Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich, który uspokaja polskich pracowników.

Henryk Ulacha, prezes firmy budowlanej Varitex, który ściągnął do Łodzi 80 Hindusów i 100 Chińczyków, przyznaje, że rzeczywiście przestaje się to opłacać.
Ci pierwsi szybko uciekli, traktowali pracę u mnie jako bilet na Zachód. A jeśli chodzi o Chińczyków, to tydzień temu zerwałem umowę. Płaciłem pośrednikowi 1600 dolarów za “głowę”. Póki na rynku nie było chętnych do pracy Polaków, a dolar kosztował 2 zł, było to opłacalne – wylicza Ulacha. Teraz za amerykańską walutę trzeba dać prawie 4 zł, a koszt zatrudnienia jednego Chińczyka rośnie do 5,5 tys. zł.

Średnia płaca w firmie Ulachy wynosi 4,7 tys. zł. Prezes zapewnia, że na razie będzie zatrudniał tylko Polaków.

Oni ściągają obcokrajowców W 2008 roku urzędy wojewódzkie wydały w całej Polsce 17,1 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. Rok wcześniej – zaledwie 12 tys. Zanotowaliśmy więc wzrost rzędu 30 proc. W regionie łódzkim pracodawcy ściągnęli w 2008 roku 1272 obcokrajowców, a w ciągu pierwszych 2 miesięcy 2009 roku wydano aż 246 zezwoleń. Wśród firm, które zatrudniają teraz najwięcej obcokrajowców w woj. łódzkim, są: – Meat, Sokolniki, branża mięsna – 100 Ukraińców – Okna Rąbień, branża budowlana: 98 Filipińczyków – Royalton, Łódź, “budowlanka”: 26 Chińczyków, 15 Hindusów – Korchem, Rogowiec, branża metalurgiczna: 45 Bośniaków – Ericpol, Łódź, informatyka: 30 Ukraińców.

Praca za granicą